sobota, 9 lipca 2016

Smak medytacji


MEDYTACJA DOBRA NA WSZYSTKO



"Medytując, przestajemy być niewolnikami dążenia do tego co przyjemne.... i unikania tego, co przynosi nam przykrość, cierpienie". M.Fabiański.

Medytacja stała się ostatnio bardzo modna.Czasy są niespokojne, życie przynosi coraz więcej stresu. Używki takie jak alkohol, substancje psychoaktywne przynoszą ulgę  na  chwilę, a w dalszej perspektywie mnożą problemy.Nic dziwnego, że medytacja przeżywa swój renesans. 
Czym jest?
Mówi się, że medytacja to sposób na szczęście i uwolnienie od stresu. Czy nie jest to jednak wielkie uproszczenie? Badania pokazują, że poziom stresu u osób medytujących przez dłuższy czas  przynajmniej pół godziny dziennie rzeczywiście spada, ale trudno powiedzieć, że stają się one szczęśliwe. Celem medytacji nie jest ani szczęście, ani relaks, choć mogą to być skutki uboczne medytacji. Medytacja nie prowadzi do życia pełnego przyjemności. Czasem nawet może zwiększać poczucie cierpienia, bo w trakcie medytacji umysł może docierać do najciemniejszych pokładów psychiki. Niezaprzeczalnie  jednak osoby medytujące mają większą odporność na stres i choroby, stają się pogodniejsze i pogodzone ze status quo. Mniej odczuwają niepokój i przygnębienie.
Jedną z form medytacji jest medytacja uważności. Jej   cechą jest to, że można zobaczyć jak głęboko pozytywnie wpływa na pracę mózgu. Ostatnie badania naukowe pozwalają nam  zobaczyć (tak - zobaczyć),że części mózgu powiązane z tak pozytywnymi emocjami jak poczucie szczęścia, empatia i współczucie stają się silniejsze, odczuwamy je bardziej intensywnie, kiedy medytujemy.Najnowsze badania naukowe pokazują (wynik możemy zobaczyć na skanie mózgu),że w momencie kiedy zaczyna działać medytacja , obszary w mózgu zaczynają świecić nowym życiem, a nieszczęście, strach, stres zaczynają się rozpuszczać pozostawiając uczucie ożywienia. Nie musisz medytować latami, żeby doświadczyć pozytywnych skutków medytacji.Każda minuta się liczy. Badania pokazują, że zobowiązując się do dziennej praktyki medytacyjnej przez okres 8 tygodni wystarczy, aby doświadczyć korzyści z medytacji. To odkrycie jest stosunkowo nowe. Przez wiele lat uważano, że mamy emocjonalny termostat, który determinuje jak szczęśliwi jesteśmy w życiu. Uważa się, że niektórzy ludzie mają szczęśliwą dyspozycję, kiedy inni - smutną. Chociaż główne wydarzenia w życiu tj śmierć ukochanej osoby lub wygrana na loterii, mogą znacząco zmienić nasz nastrój, czasami na wiele tygodni czy nawet miesięcy - uważa się jednak, że mamy  punkt wyjścia do którego zawsze wracamy. Ten punkt wyjścia jest zakodowany w naszych genach lub tez został uformowany w naszym dzieciństwie. Niektórzy ludzie rodzą się szczęśliwi a inni nie. Kilkanaście lat temu jednakże, to założenie zostało podważone przez Richarda Davidsona z Uniwersytetu Wisconsin i Jon Kabat - Zinna z University Massachusetts Medical School. Odkryli oni,że ćwiczenie uważności pozwala ludziom uciec od grawitacyjnego przyciągania punktu wyjścia. Ich praca ujawniła niezwykłą możliwość wpływającą na stale wzrastający poziom odczuwania szczęścia.To odkrycie ma swoje korzenie w pracach dr Davidsona nad mierzeniem poziomu odczuwania szczęścia przez obserwowanie elektrycznej aktywności w różnych częściach   mózgu,używając sensorów na skórze głowy, które mierzą aktywność lub skanują mózg.Odkrył, że kiedy ludzie przeżywają smutek, są zdenerwowani,źli lub w depresji - część mózgu znana jako prawa kora przedczołowa rozjaśnia się bardziej niż lewa kora przedczołowa. Kiedy ludzie są w dobrym nastroju-szczęśliwi, entuzjastyczni, pełni energii - lewa przednia część mózgu rozświetla się bardziej niż prawa. To doprowadziło dr Davidsona do odkrycia tzw "wskaźnika nastroju" w oparciu o proporcje między elektryczną aktywnością między lewą korą przedczołową a prawą. Ten wskaźnik może przewidzieć jaki będziesz miał nastrój z wielką dokładnością. Jeśli wskaźnik będzie kierował się w lewą stronę - prawdopodobnie będziesz szczęśliwy, zadowolony i pełen energii. Davidson i Kabat-Zinn zdecydowali się poszerzyć swoją pracę przez zbadanie wpływu uważności na "emocjonalny termostat"w grupie biotechnologów. Ci pracownicy przeszli przez 8 tygodniowe szkolenie medytacji uważności. Podczas tych badań zdarzyło się coś istotnego. Pracownicy owi stali się nie tylko bardziej szczęśliwi, mniej podenerwowani, bardziej energiczni i zaangażowani w swoją pracę, a wskaźnik aktywności mózgu Davidsona przesunął się w lewą stronę.Niewiarygodne-ale to samo zdarzyło się również wtedy, kiedy uczestnicy byli wystawieni na  wolną, depresyjną muzykę i wspomnienia z przeszłości, które powodowały, że stawali się smutni. Zamiast zwalczania smutku lub traktowania go jak wroga, był on traktowany jak przyjaciel, był badany, obserwowany.Stało się jasne nie tylko, że uważność wzbogaciła poczucie szczęścia (i zredukowała poziom stresu), ale to również odbiło się w sposobie w jaki pracował ich mózg. To sugeruje, że uważność ma niezwykle pozytywny wpływ na nasz mózg.Inną korzyścią kursu uważności było to, że system odpornościowy pracowników stał się znacznie silniejszy. Badacze podali im szczepionkę przeciw grypie i później robili pomiar stężenia antyciał, które wyprodukowali. Ci, u których pokazały się największe pozytywne zmiany w mózgu, również mieli najbardziej  wzmocnioną odporność.  
Następne badania przyniosły kolejne rewelacje. Dr Sarah Lazar ze Szpitala Głównego z Massachusetts odkryła, że u ludzi, którzy medytują przez kilka lat, pozytywne zmiany w mózgu zmieniają fizyczną strukturę mózgu, 'Termostat emocjonalny" całkowicie się resetuje - na lepsze. Oznacza to, że częściej czujesz się bardziej szczęśliwy niż smutny, żyjesz łatwiej, bez przeszkód, nie jesteś zły czy agresywny, jesteś pełen pozytywnej energii a nie zmęczony czy apatyczny.Naukowcy korzystający z techniki obrazowania mózgu w swoich badaniach pokazują, że część kresomózgowia ( ang. insula - wyspa - głęboko umiejscowiona część mózgu ) staje się pobudzona dzięki medytacji. To jest bardzo ważny fakt, ponieważ ta część mózgu jest integralna z poczuciem ludzkiej więzi, jako że realnie pomaga pośredniczyć w wewnętrznym przeżywaniu empatii.Empatia pomaga przejrzeć inną duszę taką jaka jest; pomaga zrozumieć stan od środka. Gdy odczuwamy empatię, pojawia się prawdziwe współczucie, prawdziwa kochająca życzliwość. Jeśli spojrzysz do wnętrza swojego mózgu używając skanera zobaczysz, że ten obszar buzuje życiem, kiedy odczuwasz empatię. Medytacja nie tylko wzmacnia ten obszar, pomaga mu także wzrastać i się rozwijać.
Dlaczego empatia jest tak ważna? Społeczeństwa i cała ludzkość odnoszą wielką korzyść z tego, że odczuwamy empatię wobec drugiej osoby. Najwięcej zyskuje sama osoba odczuwająca empatię. Empatia, współczucie i kochająca życzliwość w stosunku do siebie i innych ma olbrzymi, korzystny wpływ na zdrowie i dobre samopoczucie.Im dłużej medytujesz, bardziej rozwija się kresomózgowie. Jednakże nawet 8 tygodni treningu uważności  wystarcza, aby zobaczyć zmiany w sposobie funkcjonowania mózgu. Liczne badania kliniczne pokazują, że te pozytywne zmiany w mózgu przekładają się na nasze poczucie szczęścia, dobre samopoczucie i zdrowie fizyczne.

Celem medytacji jest bezstronna obserwacja wszelkich zjawisk w sobie: myśli, emocji i uczuć płynących z ciała.Medytacja tak pomaga wytrenować umysł, że przestaje on być tylko i wyłącznie niewolnikiem przyjemności.Będzie on przyjmował bezstronnie każde doświadczenie, także ból. Pomaga uwolnić się od cierpienia związanego z naszym wyobrażeniem o tym, jak powinna wyglądać rzeczywistość. Może to wyglądać na afirmowanie obojętności, ale medytacja ma raczej smak wolności. To zgoda na to co się dzieje i jednocześnie otwarcie na świat:nie świat z przeszłości czy przyszłości, tylko na świat z "tu i teraz".

ŹRÓDŁO:M. FABIAŃSKI - MEDYTACJA SMAKUJE JAK MANGO - WYSOKIE OBCASY, MAJ 2016
tłumaczenie - Mindfulness - apractical guide to finding peace in a frantic world - Mark Williams and Danny Penman

wtorek, 2 lutego 2016

POZOSTAN POZYTYWNY


BĄDŹ POZYTYWNY




2 lutego obchodzimy Dzień Pozytywnego Myślenia. Co prawda, jeden dzień nie zmieni naszych nawyków myślowych, jednak przy tej okazji warto zastanowić się jakie są korzyści płynące z pozytywnego nastawienia do życia.

 Psychologia pozytywna ma wielu zagorzałych zwolenników, ale i tyle samo, jak nie więcej przeciwników.

Zwolennicy uważają, że nie wystarczy zajmować się problemami
 i traumami, aby móc szczęśliwie żyć, odczuwać radość z życia. Chodzenie do lekarza, żeby wyleczyć chorobę organiczną nie gwarantuje zdrowia w równym stopniu jak leczenie "chorób duszy" nie daje pewności pełnego zdrowia psychicznego. To tylko może doprowadzić  organizm do tzw "stanu zerowego". Skupienie natomiast na pozytywnych, optymistycznych aspektach życia może wykreować wartość dodaną, manifestującą się równowagą psychofizyczną i duchową.

Pełnym dobrostanem.

Przeciwnicy psychologii pozytywnej podkreślają, że hurraoptymizm, widzenie świata przez różowe okulary, nie pozwala rozwiązać prawdziwych problemów. Są one "zamiatane pod dywan", ale wciąż są. Wcześniej czy później nas dopadną, a odwlekanie rozwiązania problemu może przynieść katastrofalne skutki.


Moim zdaniem, myślenie pozytywne nie jest patrzeniem na świat przez różowe okulary i ignorowaniem nieprzyjemnych aspektów osobowości. To raczej podejmowanie życiowych wyzwań z dobrym nastawieniem. Z przekonaniem, ze dobrą energię można czerpać z różnych sytuacji.Nawet najtrudniejszych.
Ważne, żeby koncentrować się na tym, czego chcesz, a nie na tym, czego nie chcesz.

Wymarzony cel możesz zrealizować dzięki:

1.afirmacjom pozytywnym - wypowiadaj się zawsze w sposób pozytywny na temat obrazu swojego życia, jaki chciałbyś urzeczywistnić. TWÓRZ SWOJE WYPOWIEDZI W CZASIE TERAŹNIEJSZYM, tak jakby już dana rzecz/sytuacja  miała miejsce. 

2. akceptacji siebie - częścią procesu rozwijania akceptacji jest uwolnienie się od opinii innych ludzi. Często to wszystko, co wydaje się nam "nie w porządku" w nas samych, jest tylko wyrazem naszej indywidualności. Z chwilą gdy to zmienimy, skończy się porównywanie i współzawodnictwo.

3. ćwiczeniom fizycznym - tj pływanie, uprawianie sportu, taniec, tai - chi, joga, sztuki walki.

4. innym formom pracy z ciałem tj rolfing, terapia Hellera, terapia Tragera, masaż, refleksjologia, akupunktura, chiropraktyka, bioenergetyka.

5. medytacji - medytacja w każdej formie jest dobrym sposobem wyciszenia umysłu.

6. wizualizacji - ukierunkowanej wyobraźni i afirmacji.



Louise L.Hay w swojej pracy terapeutycznej wielką wagę przykłada do afirmacji. Uważa, że są one nieodłącznym elementem procesu samoleczenia,wprowadzania zmian w życiu, aby odzyskać do siebie szacunek i miłość.Porównuje je do nasion. Żeby z nasion wyrosły piękne rośliny, nie wystarczy tylko je zasiać. Trzeba dbać o nie w procesie wzrostu: zaopatrzyć w odpowiednią glebę, podlewać, wystawiać na słońce, wyrywać chwasty. Tak samo jest z afirmacjami. Wymagają regularnego, systematycznego stosowania, żeby mogły zaowocować wysoką samooceną i szacunkiem do samego siebie.


A oto jedna z moich ulubionych afirmacji:

            W bezkresie życia, w którym jestem

     wszystko jest doskonale, calkowite i pełne.

          Zmiana jest naturalnym prawem życia.

                                 Witam zmianę.

                     Chcę zmienić swoje myślenie.

Chcę zmienić swoje słowa, jakich używam.

Łatwo i radoŚnie przechodzę od tego, co stare

                              do tego, co nowe.

Wybaczanie przychodzi mi łatwiej, niż to sobie 

                                 wyobrażałem.

Wybaczanie przynosi mi uczucie lekkosci i wolności.

          Z radością uczę się coraz bardziej siebie.

Im bardziej uwalniam się od urazy, tym wiecej miłości 

                                  mogę okazać.

Zmiana moich myśli sprawia, że czuję się dobrze.

Uczę się pragnienia, by dzień dzisiejszy uczynić 

                           przyjemnym przeżyciem.

WSZYSTKO W MOIM ŚWIECIE JEST DOBRE. 



wykorzystano afirmacje z ksiażki L. Hay - Możesz uzdrowić swoje życie.




















piątek, 1 stycznia 2016

O spełnianiu marzeń

             O  SPEŁNIANIU MARZEŃ

 

      Z Nowym Rokiem nowym krokiem. Koniec roku, początek nowego, czas "na styku",  styczeń, skłania nas do refleksji, jak i  do sięgania do worka z marzeniami. To czas na zastanowienie się nad swoimi potrzebami, zarówno w dziedzinie osobistej jak i zawodowej. To szczególny czas. Ważny ze względów rozwojowych, możliwą satysfakcję życiową, proces samorealizacji. Ludzie, którzy spełniają swoje marzenia, realizują cele, są bardziej zadowoleni z życia. Poznają lepiej siebie, swoje mocne i słabe strony. Zmagając się  z realiami życia, tocząc mniejsze lub większe bitwy, muszą wychodzić ze strefy komfortu. Jest to bardzo niemiłe doświadczenie, ale konieczne w procesie uczenia się. Nieodzowne.

        Pamiętam bardzo dobrze ten dzień,kiedy otrzymałam dyplom ukończenia Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych.Byłam już osobą dojrzałą:pracującą, wychowującą trójkę nastolatków.Decyzja o studiach wiązała się z dużą inwestycją finansową jak i czasową. Wiadomo - czas przeznaczony na studiowanie to czas zabrany domowi,rodzinie, dzieciom i.......... sobie. Jednak warto było. Patrząc wstecz inwestycja  opłaciła się. Wielokrotnie.

     Zafascynowała mnie kultura brytyjska.Zaczęłam czytać w tym języku, poznawać nowych ludzi i miejsca. Wciąż jestem ciekawa tego świata.
Ukończenie studiów językowych nie było moim marzeniem.Było celem do zrealizowania na ścieżce rozwoju zawodowego.Miałam jednak związane z tym celem   marzenia.Chciałam  poznać brytyjski system oświaty pracując jako asystent nauczyciela. Dzięki znajomości języka mogłam zrealizować swoje marzenie  w szkołach londyńskich.Jestem wdzięczna za te doświadczenia. 

   Jak jednak zabrać się za  spełnianie marzeń?Recept jest tyle, ile ludzi. Warto jednak trzymać się kilku ważnych wskazówek. A oto niektóre z nich:

  • Postaw cel przed sobą.  Jeśli postanowimy coś sobie, automatycznie procesy w nas będą nam sprzyjać w dążeniu do celu.

  • Stawiaj sobie ambitne cele. Nie przykrawaj sobie celu na początku. Najpierw wymyśl cel, potem sprawdź czy ten  jest realistyczny.  

  • Cel musi być pozytywny. Mów, czego chcesz, a nie czego nie chcesz.                                                                                                                            
  • Sprawdź, czy cel ma dla Ciebie sens i znaczenie. Jeśli mówisz "chciałbym" zamiast "chcę", zastanów się dlaczego cel budzi w Tobie mieszane uczucia.                                                                                                                                
  • Pamiętaj o kiju.W tle postaw anty-cel. Sięgaj po to, czego pragniesz. Pamiętaj też o tym, czego chcesz uniknąć.                                                                                                                                        
  • Określ kolejne kroki. Gdy zadanie jest duże,rozbij je na mniejsze zadania.                                                                                                       
  • Ustal termin i warunki zadania.                                                                                                           
  • Zacznij od zaraz. Nie od jutra. Każdy dzień zwłoki oddala Cię od celu, bo utrwala niekorzystne nawyki.                                                                                                                                            
  • Nie zniechęcaj się upadkami.  Z każdej porażki płynie wiedza. Nieważne, ile razy upadniesz. Liczy się to, z czym się podniesiesz i gdzie dojdziesz.                                                                              
  • Nie wszystko naraz. Wprowadzanie zmiany jest kosztowne. Zużywa zasoby woli.Mniej dążeń, znaczy więcej. Jeśli zbyt dużo postanawiamy zmienić naraz, może nam zabraknąć woli. Są działania, do których nie musimy się zmuszać. Zanurzamy się w nie z radością i chęcią.I zapominamy o bożym świecie :). Takich działań życzę wszystkim w tym nadchodzącym nowym roku.                                                                                                                                                                                                                W oparciu o "Jak zlapac zlota rybke" - Charaktery,2013                                

środa, 21 października 2015

SLOW LIFE - POWOLNE ZYCIE

Powolne Życie - Slow Life

       
    
Zmuszona  do pozostania dłużej w domu, wypadłam z rutyny dnia codziennego: dom, praca, zakupy. Za oknem pochmurno, zimno, nieprzyjemnie. Spacer wydawał się czymś bardzo nie na miejscu. Postanowiłam jednak wyjść na przekór  warunkom zewnętrznym. Nigdzie nie musiałam się spieszyć. Szłam w tempie żółwia. Niemal natychmiast moja niechęć zamieniła się w zachwyt. Piękne kolory jesieni, barwne kontrasty, powietrze i mgły rozświetlone promieniami słońca, wiatr unoszący zwiędłe liście  drzew. Widok zapierający dech w piersiach . Przejmujące zimno dopełniło gamę odczuć.

Po raz kolejny  uświadomiłam sobie, że natura  ma w sobie niewyczerpalne źródła piękna. Jeśli tylko znajdziemy czas na kontakt z nią, zanurzymy się   w jej bogactwo, odda nam wielokrotnie więcej. Natura to  ogólnie dostępne lekarstwo wzmacniające zdrowie psychiczne i duchowe . Potrzebujemy jedynie czasu, aby móc czerpać z dobrodziejstw natury.

I tutaj  możemy napotkać spore trudności. Jak znaleźć czas w dzisiejszym, wymagającym świecie?

Godzinę można wykorzystać mądrze lub głupio, ciekawie lub nudno, z pożytkiem lub nie. Poczucie braku czasu jest bardzo ważną informacją, dająca nam refleksję, czego w naszym życiu jest za mało, czego za dużo.Co robimy dobrze a w czym trwonimy czas i rozmieniamy się na drobne. Paradoksalnie robiąc coś szybko, gubimy czas. Mamy wciąż poczucie jego braku. Tracimy przy tym refleksyjność, dzięki której znajdujemy odpowiedzi na ważne dla nas pytania.Stajemy się mało świadomi naszych potrzeb.

Wokół czasu zaczął narastać niedosyt. Wobec jego braku, ktoś wpadł na pomysł Slow Life.Powolne Życie spodobało się i oto powstał ruch , którego celem jest mieć znowu tyle czasu, ile każdemu do szczęścia potrzeba. Wystarczy uświadomić sobie, że ma się już dość pośpiechu, stresu, gonitwy i zamartwiania się, że się gdzieś nie zdąży. Pionierzy Slow Life słusznie przewidzieli, że gdy tylko zwolnią, ich życie zabarwi się kolorami i wypełni zapachami i smakami.

Przy okazji poprawi się ich zdrowie i samopoczucie.

Nie ma jednego wzoru dla Slow Life. Ważne jest,żeby przestać się spieszyć, zwolnić tempo. Wyeliminować wszystko, czego bez pospiechu nie da się zrobić. Robić to samo, ale nie na czas. Nie na wyścigi.

Delektować się przyrodą, sztuką,potrawami i przygotowaniem ich. Zwolnić w pracy, domu,miłości i przyjaźni.

Nagrodą jest odnalezienie bliskości z ludźmi,których się kocha, lubi i potrzebuje.

Sposobów realizowania Slow Life jest tyle, ile ludzi na świecie.
Z wyścigu szczurów wycofują się pracownicy korporacji, porzucając dotychczasowe zajęcia na rzecz własnych działalności gospodarczych i uprawy własnych ogrodów. Rodzice zmieniają przedszkola z kilkoma językami obcymi i dodatkowymi zajęciami na styl zwany Lazy Parenting, czyli tak zwane Leniwe Rodzicielstwo. Rodziny spędzają razem mnóstwo czasu nie planując niczego specjalnego. Po prostu cieszą się swoją obecnością, wylegują się w parku, chodzą na spacery, rolki. Slow Life wyrasta z idei bycia razem. Mniejsze znaczenie ma to, co się razem robi. Ważne, żeby być ze sobą  jak najdłużej i jak najwięcej.

Nowa moda przyszła do Polski w postaci mnożących się kawiarenko - klubów urządzanych jako miejsca przyjazne mamom,tatom, dzieciom i psom. Należy się tylko cieszyć. Kontakty społeczne z najbliższymi członkami rodziny w otoczeniu kojącej przyrody nie grożą przedawkowaniem.

Skutkiem ubocznym może być jedynie (lub aż) dobry humor, apetyt i zdrowy sen. Skutki uboczne to udane, harmonijne zdrowie psychiczne i emocjonalne.

Warto  czasem wyjść poza swój schemat praca, zakupy, dom. Pójść nieznaną dotąd ścieżką na spacer. 

Nawet, jeśli za oknem szaro, zimno i deszcz. Możemy przecież nałożyć kalosze i płaszcz przeciwdeszczowy. Warto!!!! Serdecznie namawiam.


Inspiracja - E.Wojdyłło -Bo jesteś czlowiekiem. 

czwartek, 17 września 2015

MITY NA TEMAT SZCZĘŚCIA

                           MITY NA TEMAT SZCZĘŚCIA


        

     Pewne mity ograniczają naszą zdolność czerpania radości z życia:
  • Trzeba być bogatym, żeby cieszyć się życiem. Gdy dochody człowieka zaczynają przekraczać próg ubóstwa, ilość zarabianych pieniędzy przestaje mieć jakikolwiek związek z odczuwanym szczęściem. Jesteśmy szczęśliwsi, gdy oddajemy się niedrogim rozrywkom, które wymagają naszego aktywnego udziału. Nic zatem dziwnego, że bierna rozrywka - taka jak oglądanie telewizji - obniża nam nastrój. O wiele większe korzyści odnosimy z aktywności zmuszających nas do zaangażowania jakichś  naszych talentów.
  • Zabawa to coś złego. Jak nauczał Gandhi, to nie przyjemność niszczy naszą świadomość, ale przyjemność bez udziału świadomości. Zdrowa przyjemność zwiększa nasze poczucie szczęścia i naszą wydajność.
  • Liczy się tylko wynik, a nie proces. Proces to podróż, która możemy się cieszyć. Sztuka polega na tym, żeby znaleźć przyjemność w wykonywanej pracy i innych aspektów życia. Wszystkie prace musza być wykonane, zanim oddam się jakiejkolwiek przyjemności. To przekonanie nie pozwoliłoby nikomu oddać się jakiejkolwiek przyjemności, gdyż zawsze jest jakaś praca, którą można jeszcze wykonać.
  • Jestem coś wart (a) tylko wtedy, gdy odnoszę sukcesy:moja wartość jest mniejsza, kiedy się bawię niż wtedy, kiedy coś "wytwarzam". W tym stwierdzeniu, wartość wewnętrzna człowieka została błędnie zestawiona z wartością rynkową. Nasza wartość wewnętrzna nie zmienia się bez względu na to, czy śpimy, bawimy się, czy coś "wytwarzamy".
  • Przyjemność zmniejsza wydajność. Z pewnością może się zdarzyć, że ktoś pozwala sobie na zbyt wiele przyjemności lub używa ich, by uciec przed odpowiedzialnością czy obowiązkami życiowymi. Jednak z drugiej strony, ludzie szczęśliwi są wydajniejsi i podejmują lepsze decyzje od tych, którym brakuje radości życia.
  • Moje błędy i wady sprawiają, że nie zasługuję na przyjemności. Błędy i wady potwierdzają, że jesteśmy omylni, ale nigdy nie pomniejszają naszej wartości i nie pozbawiają wewnętrznej wartości i nie pozbawiają nas prawa do tego, byśmy na coś zasługiwali. 
  • Tylko atrakcyjni ludzie mogą być szczęśliwi. Szczęście to wysiłek wewnętrzny stosunkowo mało zależny od wyglądu zewnętrznego.

Na podstawie : 10 prostych sposobów na budowanie poczucia własnej wartości.

poniedziałek, 7 września 2015

FORMUŁA SZCZĘŚCIA

                    FORMUŁA SZCZĘŚCIA



  
Jeden z najbardziej kontrowersyjnych dylematów nowej dziedziny zwanej psychologią pozytywną dotyczy tego, czy ludzie faktycznie zostali stworzeni do odczuwania szczęścia. Może gonimy za iluzją a może niektórzy mają genetyczne predyspozycje do odczuwania szczęścia? 

Czołowi badacze  psychologii pozytywnej:
Sonja Lyubomirsky, Ed Diener i Martin Seligman,
znaleźli coś, co nazwali formułą szczęścia.

S = P + W + Z
Szczęście (S) = Punkt Nastawczy (P) + Warunki Życia (W) + Zajęcia Dobrowolne (Z).


Pierwszy czynnik "P" to tak zwany punkt nastawczy w mózgu. Określa on naturalny poziom zadowolenia. Ludzie nieszczęśliwi mają w mózgu mechanizm, który interpretuje różne sytuacje jako problemy. Z kolei u osób radosnych występuje skłonność do postrzegania dokładnie tych samych sytuacji jako okazji dających pewne możliwości. Zjawisko widzenia szklanki do połowy pełnej lub pustej ma źródło w mózgu i jest "nastawione" na wartość niezmieniającą się zbytnio w czasie.Zdaniem uczonych punkt nastawczy danej osoby jest odpowiedzialny mniej więcej w czterdziestu procentach za odczuwanie szczęścia.Jeżeli Twoi rodzice są nieszczęśliwi , istnieje większe prawdopodobieństwo, że będziesz się czuł podobnie.



W mózgach dzieci znajdują się komórki nerwowe odzwierciedlające mózgi osób dorosłych z bliskiego otoczenia. Tak zwane neurony lustrzane są odpowiedzialne za sposób, w jaki dzieci uczą się nowych zachowań. Dzieci nie muszą naśladować rodziców. Wystarczy, że ich obserwują.

Określone komórki nerwowe w mózgu uaktywniają się i pozwalają odtwarzać dane zachowanie. Ten model pozwala wyjaśnić naukowo coś tak niezwykłego jak empatia.


Niektórzy mają umiejętność utożsamiania się uczuciowego z innymi ludźmi, a inni nie. Z badań wynika, że praca mózgu odgrywa główna rolę w zjawisku empatii. 


Neurony dziecka odzwierciedlają emocje dorosłych z otoczenia, pozwalając mu faktycznie odczuwać to, co czują rodzice. Jeśli jako maluch przebywałeś wśród nieszczęśliwych dorosłych, Twój układ nerwowy zaprogramował się na odczuwanie niezadowolenia.


Wiedząc, że w mózgu znajduje się punkt nastawczy wpływający na poczucie zadowolenia, powiązany z genetyką lub czynnikami oddziałującymi w okresie dzieciństwa, możemy łatwo dojść do wniosku, iż nie da się z tym nic zrobić.


Byłoby to jednak błędne myślenie.Ani mózg, ani geny nie są strukturami stałymi. W każdej chwili naszego życia podlegają zmianom, wciąż przeobrażając się i ewoluując. Nowe doznania nieustannie wpływają na nas na poziomie genetycznym.("Jestem ofiarą", "Nikt mnie nie kocha", "Życie jest niesprawiedliwe"itd.) 
wytwarza sieci nerwowe, które wzmacniają negatywna postawę, przemieniając ją w nawykowy sposób myślenia. 

Takie poglądy można zastąpić nie tylko bardziej pozytywnymi, ale też bardziej zgodnymi z rzeczywistością.("Być może byłam w przeszłości ofiarą, ale wcale nie muszę nią pozostać").Psychologowie odkryli, że przemiana podstawowych przekonań może tak samo skutecznie zmienić biochemię mózgu jak leki przypisywane na receptę.


Ta zmiana może dokonać się dzięki między innymi medytacji zmieniającej mózg na wiele pozytywnych sposobów.  
Siedzenie w ciszy z umysłem skierowanym do wewnątrz przynosi zdumiewające skutki fizyczne. Medytacja uaktywnia przedczołową korę mózgową-ośrodek wyższych funkcji myślowych-a także pobudza wydzielanie neuroprzekaźników, w tym dopaminy, serotoniny,oksytocyny oraz opiatów mózgowych.                                                                      


Wszystkie te substancje chemiczne naturalnie występujące w mózgu mają związek z różnymi aspektami szczęśliwych doznań. Dopamina jest środkiem przeciwdepresyjnym, serotonina wzmacnia wiarę we własne siły, oksytocynę uważa się obecnie za hormon szczęścia (jej stężenie zwiększa się również podczas podniecenia seksualnego), natomiast opiaty mózgowe to naturalne środki przeciwbólowe wytwarzane przez organizm, wywołujące też dobry nastrój podobny do euforii, jaka ogarnia biegacza.


Medytacja, dzięki której zwiększa się stężenie neuroprzekaźników, jest najskuteczniejszym sposobem przemiany punktu nastawczego w mózgu odpowiedzialnego za poczucie zadowolenia.

Żaden lek nie potrafi doprowadzić do zharmonizowanego wydzielania wszystkich tych substancji chemicznych naraz.

Drugim czynnikiem w formule szczęścia są warunki życia oznaczone litera "W". Wszyscy pragniemy poprawy jakości życia, a więc uznajemy za pewnik, że zmiana złych warunków na dobre wprawi nas w większe zadowolenie. 


Czynnik ten jednak odpowiada jedynie za siedem do dwunastu procent poczucia dobrostanu. Gdy wygramy na loterii, na początku będziemy zachwyceni.Po roku jednak powrócimy do bazowego poziomu poczucia szczęścia czy też niezadowolenia. Po pięciu latach niemal wszyscy do których uśmiechnął się los w taki sposób, uznają, że to wydarzenie w rzeczywistości pogorszyło jakość ich życia.

Ani radosne wydarzenia, ani tragiczne, takie jak śmierć w rodzinie, rozwód budzący rozgoryczenie czy wypadek powodujący całkowity paraliż w wyniku urazu kręgosłupa, na dłuższa metę nie wpływają znacząco na osobiste szczęście. 

Ludzie maja niewiarygodną wręcz zdolność adaptacji do warunków zewnętrznych. Jak powiedział Darwin, najważniejszym czynnikiem przetrwania nie jest inteligencja czy też siła, lecz zdolność przystosowania się.
Odporność emocjonalna, czyli umiejętność powracania do równowagi po nieszczęśliwych wydarzeniach,to także jeden z ważniejszych wskaźników pozwalających stwierdzić, kto dożyje setki. 

Złe rzeczy przydarzają się każdemu, ale zdolność przystosowania się do zmienionej sytuacji stanowi cenną właściwość, którą nabywamy w sposób naturalny. Nasza niezwykła umiejętność adaptacji wyjaśnia, dlaczego warunki życia uznaje się za mało istotne pośród ogólnych wskaźników szczęścia.

Niemal pięćdziesiąt procent formuły szczęścia zależy od trzeciego czynnika oznaczonego literą "Z", którym są zajęcia dobrowolne - to, co robimy codziennie z własnej woli. Jakiego rodzaju wybory nas uszczęśliwiają?
Jeden z nich bazuje na doznawaniu przyjemnych wrażeń, badacze jednak  nie uznali go za najważniejszy.

Zwiększenie intensywności miłych doznań dzięki spożywaniu smacznych posiłków, piciu szampana, uprawianiu seksu, chodzeniu do kina itp. przyniesie nam chwilową radość, na kilka godzin lub najwyżej na dzień albo dwa. Po takim natychmiastowym poczuciu zadowolenia następuje szybki spadek nastroju.

Inny rodzaj wyboru sprzyja ekspresji twórczej lub potęguje uczucie radości u innego człowieka. W obu przypadkach mamy dostęp do głębszego poziomu jaźni. 

Zdaniem badaczy uszczęśliwianie innych okazuje się szybką drogą do osiągania satysfakcji.
Skutki takiego postępowania  są  długotrwałe. 

Wykorzystanie ekspresji twórczej do zapewniania szczęścia samemu sobie również może prowadzić do pozytywnych rezultatów utrzymujących się przez całe życie.

Znajomość formuły szczęścia nie gwarantuje prawdziwego ani stałego zadowolenia. Tylko trzeci czynnik "Z", czyli zajęcia dobrowolne, sięga do życia wewnętrznego człowieka, otwierając wrota do jedynego miejsca, w którym można odnaleźć prawdziwą tajemnicę szczęścia.

ŹRÓDŁO: JAK OSIAGNĄĆ PRAWDZIWE I TRWAŁE SZCZĘŚCIE? - Chopra, D.




piątek, 28 sierpnia 2015

Różne odcienie radości

                    GDZIE JEST RADOŚĆ?



Potrafimy przeżywać radość, jeśli potrafimy być wdzięczni za to co mamy. Jeśli widzimy swoje życie jako dar i utrzymujemy dziecięcą umiejętność cieszenia się światem. Radość potrzebna nam jest aby zrównoważyć trudne doświadczenia. Jesteśmy tak skonstruowani, że dużo łatwiej nam zamartwiać się niż cieszyć. Życie jest bowiem nieprzewidywalne, stawia przed nami trudne wyzwania, czasem jest brutalne no i towarzyszy mu nieuchronna śmierć.Wszystko to może przytłoczyć.Wyzwaniem dorosłego  jest zobaczyć życie takim jakie jest. Bez iluzji. I dalej widzieć w nim wartość. Dane nam w nim szanse i możliwości. Żeby otworzyć się na radość, trzeba zrezygnować przede wszystkim z iluzji, że możemy życie kontrolować. Dopóki je kontrolujemy, zdarzenia, które nie są po naszej myśli odbieramy jak porażki. Jeśli oczekujemy wciąż więcej
i więcej a tego nie otrzymujemy, jesteśmy sfrustrowani, rozczarowani i nie dostrzegamy tego co jest w nim wartościowe. Możemy jednak kształtować nasze życie na wiele sposobów 
i pomnażać radość z tego, że żyjemy. Zdolność do radości, cieszenia się małymi rzeczami, dostrzegania piękna wokół siebie, otwierania się na dobre uczucia swoje i innych buduje człowieka, któremu jest dobrze ze sobą i z którymi chcą być inni.

Pierwszymi nauczycielami radości są rodzice. Przeżywanie radości wspólnie z rodzicami to wielkie gratka dla dziecka. Może to być wspólna zabawa na placu zabaw, gry planszowe, rozmowy, zabawy słowne, wyprawy na łono natury, wspólne śpiewanie i taniec. Rodzice dający dostęp do swojej spontaniczności uczą dzieci jak dostarczać sobie i innym radości, jak cieszyć się życiem, jak reagować na to, co daje przyjemność a co jest na wyciągnięcie ręki.

Współczesna kultura masowa pokazuje radość wyłącznie jako reakcję na posiadanie dóbr materialnych. Zdolność cieszenia się jest jednak wewnętrzną predyspozycją.Ci co ją posiadają, potrafią się cieszyć nawet wtedy gdy mają niewiele. 

Radość czysta i spontaniczna jest znana każdemu z nas. Wystarczy sobie przypomnieć czas, kiedy byliśmy dzieckiem. Radość przeżywana przez dziecko to żywe,obejmujące całe ciało uczucie,wynikające ze spontanicznego zachwytu nad światem.Żywotność i energia mogą swobodnie przepływać przez dziecięce ciało, ponieważ nie ma jeszcze w nim tak wielu napięć wynikających z lęku i nieodreagowanych trudnych emocji, jak w ciele dorosłego.

Co sprawia Ci radość? Potrafisz wymienić 5 rzeczy? Czego co sprawia Ci radość od dawna nie robiłeś? Może warto DZISIAJ spróbować.

ŹRÓDŁO: Radość - bilet do nieba, M.Goryniak. Charaktery, 2013